Ideą APSiku jest proste i szybkie dostarczanie świeżych informacji mieszkańcom w szczególności Królestwa Scholandii.

Nie znajdą się tutaj felietony ani obszerne artykuły, a przede wszystkim skróty najnowszych wydarzeń dziejących się w Scholandii i czasem również poza jej granicami. Podawane w skondensowanej wersji, zazwyczaj w postaci paru zdań oraz odnośnika do strony.

AuS FT w Dywizji Królewskiej

Witam serdecznie i zapraszam na relację z ostatniego spotkania, które w niedziele odbyło sie na naszym stadionie w Gmurowie. Tym razem naszymi gośćmi byli zawodnicy z drużyny Kwiryniusz Club FC, którzy zajmują druga pozycję w naszej dywizji i muszą jeszcze powalczyć o swój awans do Dywizji Królewskiej gdyż po tym meczu mają tylko 1 punkt przewagi nad drużyną z 3 miejsca.
A co do miejsc, to mecz ten przesądził o naszym awansie do dywizji najlepszych scholandzkich zespołów oraz potwierdził naszą przewagę nad pozostałymi drużynami Dywizji Książęcej.

Na wstępie powiem, że mimo iż grały 2 najlepsze drużyny naszej dywizji to mecz nie stał na najwyższym poziomie, zapewne przez zmęczenie naszych zawodników kończącym się sezonem oraz wysiłkiem związanym z całym wachlarzem spotkań pucharowych, w których jak zapewne Państwo wiedzą nasza drużyna doszła do samego finału i teraz to właśnie puchar jest głównym celem naszych zawodników.

Pierwsza połowa spotkania rozpoczęła się od bardzo niefortunnego zagrania ręką przez Daniela Szarmacha, który za ten wybryk otrzymał żółtą kartkę już w 1 minucie meczu.

W 9 minucie naszą niewielką przewagę na własnym boisku chciał zaprezentować Oliver Klose, który ze skrzydła mocno podkręconą piłką próbował zaskoczyć bramkarza gości. Niestety piłka ponad bramka poleciała wprost w trybuny, ku radości licznie zgromadzonych największych fanów naszej drużyny.

W 10 minucie Gregorio Scarpa zawodnik Kwiryniusza otrzymał żółtą kartkę za blok od tyłu.

Upomnienie to podniosło mu na tyle ciśnienie, że przy swojej okazji w 39 minucie dał mu upust i jego strzał ze skrzydła poszedł dalego obok bramki Kupki. Nasz bramkarz spokojnie odprowadził wzrokiem piłke i wznowił grę długim podaniem na środek boiska.

W ciągu kolejnych 3 minut nasi piłkarze wypracowywali sytuację i nie bardzo im to wychodziło. Dlatego w 42 minucie Oliver Klose podjął rękawicę i z dystansu około 35 metrów uderzył petardę wprost w bramkę i niestety bramkarza gości Nicholasa Solomona.

Była to jednak ostatnia sytuacji godna opisania w tej częsci spotkania.

W czasie przerwy nasi przeciwnicy zebrali chyba trochę informacji od swojego trenera i wyszłi na boisko z bardzo bojowym nastawieniem.

Już w 48 minucie udało im się stworzyć chyba najbardziej niebezpieczną sytuację pod naszą bramką. Z lewego skrzydła piłkę prowadził Adrian Smolar i idealnie dośrodkował do nadbiegającego Włodka Stuligrosza, który piekielnie silnym uderzeniem głową umieścił piłkę w bramce, nieco zdziwiony zachowaniem naszej obrany, podskakującej wokół sędziego głównego. Sytuacja jednak bardzo szybko wyjaśniona została przez sędziego liniowego, który wskazał ewidentnego spalonego, w związku z czym bramki nie uznano.

W 53 minucie Bjorn Ericsson dostał żółtą kartkę za brutalne zagranie podczas którego lekko kontuzjowany został nasz obrońca Alexander Wocniej. Po tym zagraniu nasi zawodnicy zwiększyli tempo i postanowili zmienić wynik spotkania tak, aby goście nie mieli żadnych złudzeń i niepotrzebnie nie faulowali.

W 57 minucie Piotr Sajdak po przejęciu piłki w środku boiska poszedł skrzydłem i próbą wrzutki trafił w spojenie słupka z poprzeczką.

Po kolejnych 10 minutach w podobnej sytuacji znalazł sie na skrzydle Bogdan Ryczkowski, ten jednak zamiast dośrodkowywać postanowił zaryzykować i silnie podkręcona piłkę posłał prosto w światło bramki. Najwyraźniej Solomon nie spodziewał się takiego zagrania gdyż, przy obrnie przed strzałem głową nie zdąrzył wyłapać piłki Ryczkowskiego, która wpadła do siatki, zmieniając wynik meczu na 1:0.

W 69 minucie za niebezpieczną grę żółta kartkę otrzymał Oliver Niedzielan, jak wiedzą nasi fani, przy bezzasadnej sytuacji oprócz katki zawodnik dostaje również nawiązke od swoich kolegów z zespoły, już po meczu. Tak też stało się w tym przypadku.

W 73 minucie Niedzielan próbował się zrehabilitować i po otrzymaniu piłki w okolicach pola karnego po kilku zwodach strzelił w kierunku bramki gości, niestety chyba wykonal o jeden zwód za dużo bo strzał był bardzo niecelny.

Wreszczie w 82 minucie po niebezpiecznym zagraniu jednego z pomocników Kwiryniusza sędzia podyktował rzut wolny. Odległość około 30 metrów to dla Ryczkowskiego wymarzona pozycja. Nasz etatowy wykonawca przymierzył się do tego strzału idealnie i wykorzystując podkręconą piłke potężnym strzałem ulokował ją w siatce, tuż obok zasłoniętego przez mur Solomona. Była to ostatnia interesująca sytuacja tego meczu i w 92 minucie sędzia odgwizdał koniec spotkania przy wyniku 2:0 dla AuS FT.

Jak zwykle na zakończenie mam dla Państwa zaproszenie na dzisiejsze spotkanie z drużyną Scholopolis Kings. Będzie to pierwsze spotkanie z naszego finałowego dwumeczu o Puchar Scholandii. Choć nasi przeciwnicy są w tym meczu zdecydowanym faworytem, który króluje w Dywizji Królewskiej, to jednak nasi zawodnicy nie oddadzą pola zbyt łatwo.

AuS FT w finale Pucharu Scholandii

Witam serdecznie i zapraszam na relację z jednego z najwżniejszych spotkań drużyny AuS Football Team w tym sezonie, a szczególnie w Pucharze Scholandii.

Biorąc pod uwage, że poprzedni sezon kompletnie zaniedbałem przez co nasza drużyna spadła do Dywizji Książęcej to nasze aktualne poczynania pozwalają nam śmiało spogladać w strone kolejnego sezonu i naszego awansu do najlepszych zespołów oraz spoglądać na te zespoły jak na równe nam. Do chwili obecnej wygraliśmy 11 spotkań z rzędu i znajdujemy się na progu finału Pucharu Scholandii, pozostał jedynie ten mecz wyjazdowy z zespołem Blondi Team, niestety dla nas jest to spotkanie wyjazdowe, które zawsze były nasza piętą achilesową.

Po skromnym zwycięstwie nad Blondasami na naszym boisku to spotkanie zapowiadało się na bardzo trudne i dramatyczne i rzeczywiście takie było.

Praktycznie od pierwszego gwizdka Blondasy rzuciły się do zmasowanego ataku w formacji ewidentnie ofensywnej 3-4-3.

Już w 4 minucie spotkania 26 letni napastnik gospodarzy Tomas Ahnlund próbował główką zaskoczyć Kupkę, lecz trafił w poprzeczkę.

Jego zadanie w tym meczu było widoczne od samego początku i już w 6 minucie ponownie próbowął tym razem przelobować głową naszego bramkarza, ale sporo się pomylił i piłka poleciała w trybuny.

Zawodnicy Blondi Team nie dawali za wygraną i ku ich radości w 13 minucie w bardzo trudnej pozycji znalazł się, po podaniu Gisle Rinnana, Klaus Heinz, ale poradził sobie wyśmienicie. Z dystansu około 35 metrów z lewego skrzydła posłał bardzo zakręcona piłkę w światło naszej bramki, piłka po odbiciu od mórawy zmieniła tor lotu co zmyliło naszego bramkarza i wpadła do bramki. Wynik 1:0 dla Blondasów, wynik ten stanowił tylko wyrównanie w naszym dwumeczu, zatem gospodarze nie odpuszczali, chcąc przed własną publicznością pokazać swoją zdecydowaną przewagę.

W 20 minucie niebezpieczny rzut wolny bezpośredni wykonywał Taki Hyata, ale dobrze ustawiony Kupka nie miał problemów z wyłapaniem tej piłki.

W 22 minucie nasz najlepszy obrońca Jacuś Węgierski dostał żółtą kartke za rozpychanie się łokciami, szczerze powiem że w sytuacji, kiedy 9 z 11 zawodników gospodarzy praktycznie non stop znajdowało się w okolicach naszego pola karnego, trudno było sie nie rozpychać :)

Niestety faul ten poskutkował rzutem wolnym, który ponownie wykonywał Hyata, jednak w stałych fragmentach zawodnik ten nie ma sposobu na naszego bramkarza. Kupka ponownie bez problemów wyłapuje ta piłkę.

W całej tej nawałnicy Blondasów udało nam się tylko jeden raz zbliżyć w okolice 25 metra bramki gospodarzy, choć tam zostaliśmy zatrzymani nie prawidłowo i sędzia podyktował rzut wolny. Była 40 minuta. Naszym etatowym wykonawcą jest Bogdan Ryczkowski, który spokojnie ustawił piłkę. W mur wmieszało się dwóch naszych zawodników, z jednej strony Węgierski, z drugiej nasz rozgrywający Ptaszek, oczywiście plan był prosty, zasłonić Pessoa i zrobić lukę dla piłki. I co? I udało się :) Węgierski w ostatniej chwili przed potężnym strzałem Ryczkowskiego runął na ziemię jak długi, czym wprowadził Blondasów w osłupienie i częściowy śmiech, ale w tym czasie piłka minęła mur i lekko zdezoreintowanego Pessoa i wpada do bramki. W ten oto sposób otrzymaliśmy wynik 1:1, co zmusiło Blondasów do jeszcze większego wysiłku, gdyż teraz mają aż 2 bramki do zwycięstwa.

W 44 minucie trzecie swoje podejście do pokonania Kupki z rzutu wolnego miał Taki Hyata i choć tym razem był bliżej sukcesu to jednak piłka po palcach naszego bramkarza trafiła w słupek.

To była ostatnia akcja w tej połowie meczu, w której oczywiście bez żadnych dyskusji drużyną przeważającą byli Blondasi, którzy zdecydowanie przeważali w statystyce posiadania piłki oraz ilości stworzonych sytuacji, jednak z 6 sytuacji potrafili wykorzystać tylko jedną, nam udało się wykorzystać właśnie tą jedną jedyną.

Druga połowa rozpoczęła się od żółtek kartki dla Gisle Rinnana, za naskok na plecy jednego z naszych obrońców.

Za to w 56 minucie Tomas Ahnlund, który rozpoczynał ataki w pierwszej połowie spotkania, tym razem wykonywał rzut rożny i bardzo mocno podkręconą piłkę posłał głęboko w nasze pole karne, piłka odbiła się od drugiego słupka i potoczyła wprost pod nogi Taki Hyata. Ten nie mial innego wyjścia i posłał ją w odsłoniętą częśc naszej bramki. Tak oto Blondasy zdobyły jedną z brakujących ich do sukcesu bramek.

Mało brakowało a w 60 minucie Hyata stałby się największym nieszczęsciem swojej drużyny, kiedy to pomylił się w sile i precyzji swojego podania do Pessoa i zaledwie o kilka centymetrów minął własną bramkę.

W 61 minucie Roman Buszko otrzymał żółtą kartkę za rozpychanie łokciami, przy czym tym razem spowodowął lekką kontuzję Ionga Basescu.

W 70 minucie Blondasy dopieły swego, w potężnym zamiesznaiu na naszym polu karnym, któryś z naszych zawodników dotknął piłkę ręką i sędzia Donald Scott, pomimo tłumaczeń o przypadkowości tego zagrania podyktował rzut karny. Karny bezlitośnie wyegzekwował Leif Hass i zespół Blondi Team prowadził 3:1, a to dawało im awans do finałów Pucharu Scholandii.

W tym momencie, o dziwo, drużyna gospodarzy praktycznie wycofała się spod naszej bramki i postanowiła bronić się na swojej połowie.

Ta zmiana taktyki pozwoliła naszym zawodnikom zagęścić strefę pola karnego Blondasów i w 83 minucie stało się coś, czego Blondi Team nie wybaczy sobie chyba do końca tego sezonu, otóż, tym razem w zamieszaniu pod bramką Pessoa, któryś z obrońców Blondasów popełnił identyczny błąd jak my w 70 minucie. Tak, sędzia Scott był bezkompromisowy i w tym przypadku również podyktował rzut karny.

Naszym wykonawca rzutów karnych jest oczywiście najlepszy napastnik naszego zespołu Kaj Frisck, który i tym razem nie pozostawił Pessoa żadnych wątpliwości i ustalił wynik meczy na 3:2.

Ostanie 11 minut, gdyż sędzia doliczył całe 4 minuty za wszystkie przerwy, to była dramatyczna walka Blondasów o jakąkolwiek sytuację podbramkową, niestety tempo tego spotkania nie pozwoliło na zachowanie wystarczajacych sił, na sam koniec meczu. Dlatego już do końca nie udalo się żadnej drużynie przeprowadzić żadnej składnej akcji.

Tak oto, po niezwykle dramatycznym spotkaniu zespół Blondi Team odpada z Pucharu Scholandii, my natomiast awansujemy do finału, w którym spotkamy się z królewską drużyną Scholopolis Kings, która w niedzielnym spotkaniu rozgromiła na własnym boisku drużynę Rude Kity Lisia Nora 4:0.

W niedzielę gramy na stadionie Feniks w Gmurowie z druga drużyną naszej Dywizji, Kwiryniuszem Club FC.

Umacnianie pozycji lidera

Witam serdecznie i zapraszam na relację z niedzielnego spotkania AuS FT z drużyną Mimo Team. Tym razem jest to dla nas spotkanie wyjazdowe, które ma umocnić naszą pozycję lidera w Dywizji Książęcej oraz podnieść morale zespołu przed dzisiejszym spotkaniem rewanżowym z Blondasami w Pucharze Scholandii.

Gospodarze rozpoczeli to spotkanie bardzo agresywnie i po naszym długim podaniu w kierunku pola karnego w walce o piłkę zawodnik Mimo Team Ernest Furmaniak już w 1 minucie spotkania załapał się na żółtą kartkę za rozpychanie łokciami. Odległość do bramki była jeszcze spora zatem Bogdan Ryczkowski wykonując rzut wolny skierował piłkę do dobrze wychodzącego na pozycję Mietka Ptaszka. Ten bez zbędnego zastanawiania strzelił z powietrza i całkowicie zaskoczył tym zagraniem bramkarza gospodarzy. Tak oto w 1 minucie meczy objeliśmy prowadzenie 0:1.

Kolejna sytuacja strzelecka nadarzyła się już w 5 minucie lecz Józef Sanczalski sporo się pomylił i spudłował.

Po kolejnych 3 minutach kolejna okazję miał Bogdan Ryczkowski, tym razem z rzutu wolnego strzelał bezpośrednio na bramkę Piechniaka, niestety i on spudłował.

Ponownie swoch sił tym razem w indywidualnej akcji Ryczkowski próbował w 13 minucie, kiedy to pięknie doprowadził piłkę na 20 metr lecz Piechniak był bardzo dobrze ustawiony i wyłapał piłkę.

Po bardzo złym wznowieniu gry piłka trafiła wprost pod nogi Mietka Ptaszka, który wykorzystał sytuacje i oddał bardzo silny strzał po ziemi, niestety i tym razem piłka nie wpadła do siatki, lecz mineła słupek o kilka centymetrów.

W 19 minucie na żółtą kartkę za nakłdke zapracował Oliver Niedzielan, czasami się zdarza w tym ferworze walki.

Podobnie w 21 minucie żółtą kartke otrzymał za brutalną grę Wojciech Kopyto.

W 37 minucie doszło do sporego zamieszani pod bramką drużyny Mimo Team, aż w pewntm momencie Józef Sanczalski wyłonił sie w wyskoku ponad innymi zawodnikami i główką skierował piłke w stronę bramki, szczęściem gospodarzy  Piechniak końcami palców wypchnął ją ponad poprzeczką.

Niestety dla gospodarzy już w 40 minucie Mietek Ptaszek po błędzie w ustawieniu obrony Mimo Team wykorzystał dośrodkowanie Gabrysia Płatka z rzutu rożnego i ponownie zaskoczył Pichniaka na jego postarunku. I było już 0:2.

W 43 minucie lekkiej kontuzji nabawił się Oliver Klose i choć dokończył to spotkanie to jednak, ku rozpaczy swoich kibiców, nie zagra w kolejnym niezwykle dla nas ważnym spotkaniu z Blondasami.

Tak oto zakończyła się pierwsza połowa meczu, w której nasi zawodnicy zdecydowanie przeważali. Wykorzystaliśmy 2 z 7 stworzonych sytuacji podbramkowych i przważaliśmy w kwestii posiadania piłki.

W drugiej połowie meczu, dokładnie w 59 minucie Mietek Ptaszek dostał żółtą kartkę za dyskusję z sędziom Frankiem Radkardem, omówiliśmy sobie to zajście po spotkaniu w cztery oczy i zapewniam że sędzia miał dużo szczęscia że był na boisku, a nie poza nim bo ten kartonik by mu nie pomógł :)

W 80 minucie Józef Sanczalski uciekł obronie Mimo Team i wpadł w pełnym biegu na pole karne, może właśnie z tego rozpędu nie udało mu się precyzyjnie wymierzyć tego strzału w okienko i trafił w poprzeczkę.

W 83 minucie po kolejnym rzucie wolnym pośrednim, który ponownie wykonywał Ryczkowski i ponownie podawał do Ptaszka, Piechniak dobrze był już ustawiony i tylko czekał na ten strzał. Zatem nie mógł on go zaskoczyć.

Pod koniec meczy fatalnie popisał się Władysław Moskal z drużyny Mimo Team, który najpierw w 89 minucie otrzymał żółtą kartkę za brutalna grą a w 92 minucie załapał się jeszcze na czerwoną za ciągnięcie za koszulkę.

Tym niemiłym zachowaniem zakończyło się spotkanie naszej drużyny z Mimo Team. Wynik 0:2 z pierwszej częsci nie uległ zmianie, zapewne dlatego że mimo większenia wskaźnika posiadania piłki, przeprowadziliśmy zdecydowanie mniej akcji podbramkowych.

Jak zwykle na zakończenie zapraszam na kolejne relacje, a największych fanów już dzisiaj na Alexiopolis Stadium aby zobaczyć na co stać nas podczas arcyważnego spotkania pucharowego z Blondasami :)

Ciężkie spotkanie AuS FT z Blondasami

Jak wczoraj zapowiadałem poniżej przedstawiam relację z pierwszego spotkania naszej drużyny z zespołem Blondi Team w półfinale Pucharu Scholandii.

Pisałem również, że będzie to trudny pojedynek ponieważ zdecydowałem iż w spotkaniu na naszym boisku nie zagrają zawodnicy z 2 żółtymi kartkami, których oszczędzam na spotkanie wyjazdowe. I tak ze wzgledu na kartki w meczu nie grali:
obrońca Daniel Szarmach, napastnik Daniel Buszko oraz nasz król strzelców napastnik Kaj Frisck. Dodatkowo nie mogłem wystawić dwóch kontuzjowanych pomocników: Korcana Erdogdu oraz Dawida Fabianka, który szczególnie wykazywał się w ostatnich meczach.

Brak tych zawodników był główną przyczyna moich obaw, jednak musimy pamiętać że w drużynie mamy wszystkich 20 zawodników i wszyscy muszą grać w jednym zespole.
A oto co wydarzyło się w minioną środę na stadionie Feniks w Gmurowie.

Brak zawodników spowodował konieczność zmiany formacji naszej drużyny co szczególnie w pierwszej częsci spotkania dało się odczuć. Poza tym gra w pucharze z drugą drużyną Dywizji Królewskiej również powodowała małe zamieszanie wśród naszych piłkarzy, co prawda w kolejnym sezonie będą to nasi etatowi rywale ligowi :P ale teraz fakt pozostaje faktem, to inna liga :)

Blondasy chcieli szybko ustaliś wynik tego meczu i pokazać swoją wyższość, co źle zinterpretował Jurek Długosz i już w 8 minucie otrzymał żółta kartkę za oszukiwanie, chodziło o zamieszanie przy wykonywaniu rzutu z autu.

W 26 minucie Stanisław Kosowski z Blondi Team też otrzymał żółtą kartkę, tyle że za brutalną grę, widać zdziwił go opór naszych zawodników.

Pierwszą niebezpieczną sytuację Blondasy stworzyli w 29 minucie, kiedy to Klaus Heinz uciekł naszemu obrońcy i może gdyby nie bawił sie w celowanie w okienko lecz prosto strzelił po ziemi, nie pomyliłby się o te kilka centymetrów i piłka po poprzeczce wpadłaby do bramki, zamiast wylecieć poza boisko. Może, jednak wynik nie uległ zmianie.

Już po minucie kolejną sytuację stworzył Gisle Rinnan, który z niecałych 20 metrów strzelił prosto w dobrze ustawionego Kupkę. Ten nie miał zatem innego wyboru jak złapać piłkę.

Za kolejne 2 minuty Rinnan ponownie strzela, tym razem odległość większa, lecz siła strzału podobna i piłka dolatuje wprost pod nogi naszego obrońcy.

Pierwszą akcję dla naszej drużyny w okolicach pola karnego przeprowadzili Oliver Klose i Jacuś Węgierski, który dośrodkowywał. Niestety mimo dokładnego przyjęcia Klose głową przestrzelił wprost w ręce bramkarza Blondasów Passoe. Ten wykorzystał okazję i szybko wznowił grę długim podaniem pod nasze pole karne. Podanie było bardzo dokładne i trafiło pod nogi Klausa Heinza, który dwoma zwodami minął naszych obrońców i próbował również ominąć Kupkę, za stary wyga z naszego bramkarza żeby się łapać na takie numery :)

Kontra poszła zatem w drugą stronę, lecz nasi pomocnicy szanując piłkę próbowali za długa ją rozgrywać. Doszło jednak do faulu w okolicach 35 metra i w 42 minucie nasz etatowy w tym składzie wykonawca rzutów wolnych Bohdan Ryczkowski strzelał bezpośrednio, niestety sporo sie pomylił, licząc chyba na to ze piłka  odbije się od jakiegoś zawodnika w polu karnym.

Tak zakończyła się pierwsza połowa meczu. Podczas przerwy miałem motywująca rozmowę z naszymi zawodnikami, musiałem im przypomnieć że poprzedni sezon i nasz spadek do Dywizji Książęcej to tylko i wyłacznie moja wina, a nie ich słaba gra. Musiałem przypomnieć im Mistrzostwo Scholandii oraz przybliżyć aktualną sytuacje w tabeli naszej dywizji, aby zrozumieli że w kolejnym sezonie my też będziemy grali o mistrzostwo :) Rozmowa chyba pomogła :)

W 53 minucie Bohdan Ryczkowski doszeł do piłki w polu karnym gości i pięknie strzelił niestety wprost w bramkarza. Dało to jednak punkt zaczepienia naszym zawodnikom i pokazało że można mocniej przycisnąc i stwarzać więcej okazji.

Ponownie Ryczkowski w 67 minucie po długim podaniu od Węgierskiego uciekł oborńcom Blondasów i sam na sam próbował zmylić Passoe, niestety to również bardzo doświadczony bramkarz.

W 74 minucie Taki Hyata wykonywał rzut wolny z 35 metrów i strzałem bezpośrednim próbował zaskoczyć naszą obronę, tym razem wysoki wyskok Kupki i otarcie piłki spowodowało że wyleciała ona ponad poprzeczką.

Wreszcie w 81 minucie Bohdan Ryczkowski przyjmuje piłkę z podania Olivera Niedzielana i z około 30 metrów silnie strzela po ziemi, piłka przeciska się między nogami nadbiegających obrońców i niewidoczna w tym zamieszaniu dla Passoe wpada do bramki. Gooooollll :) 1:0 dla AuS FT.

Po tej akcji, ostatnie 11 minut to nieustanne próby stworzenia sytuacji przez Blondasów, które szybko dławione były w środkowej części boiska przez nasze formacje defensywne i pomocników. Umiejętność szanowania piłki jest w naszym zespole bardzo dobrze wpojona zawodnikom, a i sędzia nie miał się do czego przyczepić :)

Tak oto wygrywamy w nieco osłabinym składzie pierwszy pojedynek z Blondasami, na drugie spotkanie na ich boisku pojedziemy już w optymalnym składzie, nawet gdybyśmy musieli zaryzykować pauzowanie niektórych zawodników w finale. Wiadomo bowiem iż na własnym boisku Blondi Team będzie dwa, albo nawet trzy razy groźniejsze.

Zanim to jednak nastąpi zapraszam na niedzielny spotkanie z drużyną Mimo Team, z którego relacji spodziewać się można w poniedziałek lub wtorek.

AuS Football Team w półfinale Pucharu Scholandii

Witam fanów AuS Football Team, oto relacje z dwóch ostatnich pojedynków naszej drużyny.

Zaczynamy od spotkania z poprzedniej środy, a było to ostatni spotkanie w ćwierćfinale Pucharu Scholandii, czyli drugi mecz z zespołem Mimo Team, tym razem było to dla nas spotkanie wyjazdowe. Zapewne dlatego drużyna Mimo Team grając na swoim boisku chciała przed własna publicznością wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.

Już w 5 minucie meczu Wojciech Habas strzelił z pola karnego mierząc w okienko bramki niestaty, albo stety dla naszej drużyny trafił w spojenie słupka z poprzeczką .

Następna akcja gospodarzy została przeprowadzona już w 12 minucie, kiedy to Lech Kraciu pięknymi zwodami minął nasza formację obronną i znajdując sie jeden na jednego z Lekomirem Kupką również zmyłką w prawo strzeli w stronę lewego słupka. Choć nasz bramkarz dał się w tym momencie zaskoczyć to jednak piłka odbijając się od lewego słupka wyleciała poza boisko.

Gospodarze byli naprawde wymagający i niestety nie zawsze grali przepisowo. W 15 minucie Józef Halisz otrzymał żółtą kartkę za nakładkę. Zaś w 32 minucie kontuzjowanego pomocnika naszej drużyny Korcana Erdogdu zmienił Daniel Szarmach.

W pierwszej połowie nie udało nam się stworzyć żadnej sytuacji podbramkowej, niestety, aczkolwiek pozwoliło nam to zachowac więcej sił na drugą część spotkania, podczas krtórej nasi zawodnicy mieli, zgodnie z instrukcjami z przerwy, przejąć inicjatywę w środkowej części boiska i zdecydowanie zaatakować gospodarzy.

Druga część rozpoczął od szybkiego ataku skrzydłem w 52 minucie Oliver Niedzielan, który po podaniu Bohdana Ryczkowskiego strzelił silnie podkręconą piłkę wprost w bramkę. Niestety sędziowie dopatrzyli się spalonego podczas podania.

W 53 minucie Wojciech Kopyto z rzutu wolnego z około 30 metrów próbował zaskoczyć Kupkę, ale strzelił tuż nad poprzeczką.

W 62 minucie Roman Buszko otrzymal żółtą kartkę za nakładkę, po meczu dostał jeszcze kocówę od kolegów z zespołu za niesportowe zachowanie.
Po tej nakładce Wojciech Kopyto etatowy egzekutor wolnych w drużynie Mimo Team strzelał bezpośrednio, lecz trafił w dobrze ustawionego Kupkę.

Wreszcie w 66 minucie Oliver Klose z dośrodkowania Jacusia Węgierskiego głową przelobował Piechniaka i zdobył z pozycji bezsprzecznie prawidłowej pierwszą bramke dla AuS FT w tym spotkaniu.

Ponownie w 68 minucie nasz zawodnik tym razem Jacuś Węgierski otrzymał żółtą kartkę za niebezpieczną grę, faktycznie sytuacja była dość dyskusyjna, więc od kocówy sie wybronił :)

Kolejna próba zaskoczenia bramkarza gospodarzy nastąpiła w 75 minucie, kiedy to ponownie Olver klose uciekł obrońcom Mimo Team i sam na sam z Pichniakiem przymierzył w okienko. Bramkarz wyczuł jego intencję i wypiąstkował piłke daleko poza pole karne.

Klose nie dawał jednak za wygraną, ponownie w 88 minucie natarł na bramkę gospodarzy, tym razem po podaniu Łazarza Adamiaka, nie zastanawiając się zbytnio, mocno przyłożył z dystansu około 35 metrów i to ze skrzydła. Piłka mocno podkręcona przesmyknęła tuż obok słubka i wpadła do bramki.

W 90 minucie swoją szansę na zmianę wyniku otrzymał Bohdan Ryczkowski, który wykonując niebezpieczny rzut wolny, strzelił bezpośrednio, ale w poprzeczkę.
Zatem spotkanie zakończyło się wynikiem 0:2 dla AuS FT i tym sposobem awansowaliśmy do półfinału Pucharu Scholandii, przyczym kolejne spotkanie z drużyną Blondi Team, zapowiada się na bardzo trudne ze względu na konieczność pauzowanie wielu zawodników i kilka kontuzji, no ale gra się dopóki piłka w grze.

###
Niestety obowiązki sędziego KSS, prefekta i burmistrza oraz kilka “tfu… realowych” uniemożliwiły mi obecność na ostatnim spotkaniu ligowym AuS FT z drużyną Bractwa, dlatego w miejscu szczegółowej relacji mogę przedstawić jedynie zapis z raportu sędziowskiego, który powstaje po każdym meczu. I tak:
16 minuta - Kaj Frisck otrzymał żółtą kartkę i dodatkow kare pienieżną za bardzo nieczystą grę i narażenie zdrowia zawodnika drużyny przeciwnej. Po meczy osobiście odwiedził Arjang Radmanesh i przeprosił za swoje zachowanie. Arjang Radmanesh z Bractwoa został kontuzjowany i zastapiony przez Behrang Azizpouri.

25 minuta    Oderwanie sie: Strzelcem bramki był Kaj Frisck Asystował mu Mietek Ptaszek  - Wynik 1-0

27 minuta    Strzał z dystansu: Strzelcem bramki był Kaj Frisck Asystował mu Bogdan Ryczkowski - Wynik 2-0 

39 minuta    Główka po rzucie rożnym: Strzelcem bramki był Oliver Klose Asystował mu Bogdan Ryczkowski  - Wynik 3-0

51 minuta    Główka po rzucie rożnym: Strzelcem bramki byl Jamal Mashadi Asystował mu Arsalan Rezvani  - Wynik 3-1

56 minuta - Daniel Szarmach otrzymał żółtą kartką, za dyskusję z sędzią, dodatkowa kara anulowana za względu na moją nieobecność i przeświadczenie że sędzia piłkarski też miewa słabsze dni. 

60 minuta    Strzał po rzucie rożnym: Strzelcem bramki był Behrang Azizpouri Asystował mu Jamal Mashadi  - Wynik 3-2

62 minuta - Hamed Rahmani otrzymał żółtą kartkę, brak dodatkowych informacji.

76 minuta    Strzał z dystansu: Strzelcem bramki był Kaj Frisck Asystował mu Mietek Ptaszek  - Wynik 4-2

88 minuta - Nema Afram otrzymał żółtą kartkę, przy wyniku 4 do 2 zawodnicy Bractwa obudzili się że przecież mogli chociaż zremisować :)

89 minuta    Strzał z dystansu: Strzelcem bramki był Kaj Frisck Asystował mu Mietek Ptaszek  - Wynik 5-2

I tak Kaj Frisck poprawił swój rekord co do ilości bramek strzelonych w jednym meczu :)

Tym razem to wszystko na jutro zapowiadam relację z niezwykle ważnego dla nas spotkania z Blondi Team w półfinale Pucharu Scholandii.